piątek, 11 października 2013
Taneczne menu
Tak a propos wyrażania tańcem tego, czego inaczej wyrazić się nie da... Oczywiście jest to kwestia opanowania warsztatu, ponieważ trudno przerzucać się z jednego rodzaju tańca na inny i jeszcze inny w zależności od potrzeby, jeśli aktualnie znamy tylko jeden. Ale wystarczy że znamy dwa lub trzy rodzaje, a już sprawa wygląda o wiele ciekawiej.
Tym tropem idąc, stworzyłam na własny użytek listę zastosowań dla poszczególnych tańców. Lista jest całkowicie subiektywna i może ulec modyfikacji w dowolnej chwili :-) Ale główne założenia pozostają te same - 1. Każdy taniec powiązany jest z konkretną grupą emocji, które niekiedy są wspólne dla kilku różnych rodzajów tańca, a niekiedy występują wyłącznie w jednym jego rodzaju; 2. Aby taniec wykonywany przez tancerza faktycznie potrafił te emocje przetworzyć, potrzebny jest albo wielki talent, albo (częściej) dobra technika, czyli opanowanie warsztatu. A więc do rzeczy:
1. Lindy hop i pokrewne (rock'n'roll, charleston) - dziecięca radość życia, niewinność, zabawa, żarty - są to tańce zdecydowanie mocno rozweselające, i to zarówno dla tancerzy, jak i dla patrzących.
2. Salsa kubańska i bachata - radość życia w wydaniu bardziej zmysłowym, chwilami bardziej niewinna (wirowanie, przeplatanie rąk), chwilami bardziej erotyczna, radość z bliskości, kołysanie (bachata).
3. Tango argentyńskie tradycyjne - zaduma nad życiem, nad jego trudną stroną, mówienie o sprawach bolesnych bez słów, w ramionach partnera, pochylenie się nad niuansami z których składa się życie, noszenie głowy wysoko pomimo trudności i bólu.
Życzę Wam wielu niezapomnianych tanecznych przeżyć...
poniedziałek, 29 lipca 2013
Jak się to zaczyna?
Każdy tancerz ma taką historię. Ten pierwszy raz, kiedy taniec go zafascynował, albo ta pierwsza lekcja. U mnie było troszkę na odwrót - najpierw była pierwsza lekcja, a parę lat później prawdziwa fascynacja.
Zaczyna się niewinnie. Jak zwykle. Idziesz na swoję pierwszą prawdziwie taneczną imprezę i zastanawiasz się, skąd wzięli się tutaj Ci wszyscy ludzie, którzy najwyraźniej umieją tańczyć. Jak to możliwe, że umieją tańczyć coś, o czym tylko słyszałeś, że istnieje, i w dodatku jest ich tak wielu i tańczą tak często, i mogą rozmawiać o tańcu bez końca? Podoba Ci się wyraz ich twarzy podczas tańca, albo muzyka, albo sam taniec - a najcześciej wszystko po trochu. Postanawiasz się tego nauczyć, i ledwo otworzysz usta, już otrzymujesz dokładny instruktaż gdzie się uczyć, kiedy, z kim, łącznie z instrukcją dojazdu. Jak sie ma szczeście mieszkać w moim mieście, to właśnie tak to wygląda. Zanim zamieszkałam w moim mieście, mieszkałam w moim mieście rodzinnym, a tam wyglądało to inaczej. Byłam za młoda na imprezy. Zostałam wysłana na lekcje, uczyłam się, a spodobało mi sie tak naprawdę kilka lat później. Za to wiele lat później, na pierwszej imprezie, od razu poczułam się jak w domu :-)
Tak czy inaczej, żeby zaczać trzeba po prostu postawić pierwszy krok na parkiecie... :-)
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
tango zatańczyć walcem, a swing tangiem
Czy tańczyliście kiedyś tango argentyńskie do muzyki swingowej? Ja wczoraj miałam taką przyjemność :D Było to trochę tak, jakby ubrać suknię wieczorową na mecz piłkarski, ale zabawa przednia! W końcu liczy się inwencja twórcza, a nie powielanie form. Forma (figura, kombinacja, technika) służy tylko do przekazu treści, a treścią jest muzyka. Muzykę można przedstawić za pomocą dowolnej formy, chociaż niektóre pasują lepiej, a inne gorzej do danej muzyki. Okazjonalne wycieczki do "sąsiednich" form dobrze wpływają na ożywienie tanecznej fantazji :)
piątek, 29 marca 2013
Taniec sakralny...
Miało być o czymś innym, żeby było wszystko poukładane i od początku, hahaha... Dzisiaj dla chrześcijan Wielki Piątek i w związku z tym pragnę się podzielić z Wami krótką refleksją.
Jakiś czas temu polubiłam pewien kościół w moim mieście. Ze względu na piękno 700-letniego budynku, ze względu na piękny śpiew chóru oraz ze względu na wspaniałą, ciepłą atmosferę stworzoną przez ludzi. Polubiłam go do tego stopnia, że chodzę tam regularnie, chociaż nie zaliczam się do gorących katolików. I oto w ostatnią niedzielę wieczorem, stojąc w półmroku, słuchając śpiewu chóru i dźwięku bębnów zapragnęłam ...zatańczyć! Ale nie zatańczyć dla zabawy czy kaprysu, tylko zatańczyć, żeby wyrazić uczucia, które wzbudził we mnie ten śpiew i bębny i ogólny kontekst (niedziela palmowa). I dopiero wtedy, kiedy w myślach tańczyłam zapamiętale wzdłuż głównej nawy, zaczęło mi świtać, co to znaczy taniec sakralny. To musi być to. Tak jak śpiewacy z chóru zatracają się w muzyce, śpiewając, tak ja chciałam zatracić się w niej, tańcząc. I byłby to zupełnie wyjątkowy taniec.
Zabawne, że chciałam pisać o początkach tańca, zmieniłam zdanie i postanowiłam opisać coś, co było dla mnie ważne, a ostatecznie okazało się, że nie robię nic innego niż to, co chciałam - opisuję początki tańca. To są właśnie początki. Taniec zaczyna się wtedy, kiedy masz duszę przepełnioną uczuciami tak bardzo, że nie wyrażą tego słowa, że ciało chce podążyć za muzyką i wyrazić te treści w sposób instynktowny, pierwotny, w rytm bębna. I jednocześnie jest to coś czystego, zupełnie nieskażonego modą ani pragnieniem zwrócenia na siebie uwagi. To jest właśnie to, taniec sakralny, taniec tańczony od czasów przedchrześcijańskich, taniec który służy do wyrażenia wysokich, szlachetnych, pięknych uczuć.
Kiedy jest dobry moment, żeby zacząć tańczyć? Kiedy czujesz, że masz serca pełne emocji i Twoje ręce i nogi chcą podążać za muzyką i uwolnić to, co jest w sercu. Kiedy czujesz, że tych uczuć nie da się wyrazić w jakikolwiek inny sposób. Jeśli to czujesz, to znaczy, że jesteś gotowy na taniec. I tylko taki taniec jest prawdziwy, bo płynie prosto z Twojego serca.
czwartek, 7 marca 2013
Co to jest taniec?
Skoro to miejsce jest poświęcone Terpsychorze, warto na początek zastanowić się nad rzeczą z pozoru oczywistą. Czym właściwie jest taniec?
Mówią, że to endorfiny, że chodzi o to, żeby się poruszać i dlatego czujemy się lepiej. Że muzyka nadaje rytm, dlatego tańczymy do muzyki.
Wszystko to prawda, a zarazem wielkie niedopowiedzenie.
Jeden z moich pierwszych nauczycieli tańca powiedział, że taniec jest przełożeniem języka muzyki na język ciała. Jest widzialną muzyką. Ale nie tylko.
Tak jak mówimy innymi językami, tak tańczymy różnie. Tak jak rozmawiamy na różne tematy, tam możemy o różnych rzeczach zatańczyć. Taniec ma taką przewagę nad słowami, że może wyrazić to, co słowami wyrazić jest trudno. Są też rzeczy, których lepiej nie wypowiadać głośno, ale można je zatańczyć. Są w życiu takie chwile, kiedy słowa nie są w stanie opisać tego, co przeżywamy. Taniec potrafi.
Czym jest taniec? Wciąż się nad tym zastanawiam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
